Wolność od uzależnień

Przed wojną secesyjną pewien kwakier, mijając targ niewolników, dostrzegł sąsiada biorącego udział w licytacji ślicznej młodej niewolnicy. Znając jego okrucieństwo i wiedząc, że jeśli mężczyzna zostanie jej właścicielem, dziewczynę czeka straszne życie, ogarnięty współczuciem kwakier wstąpił na placyk i także zaczął licytować. Cena szła coraz bardziej w górę i w końcu przebił ofertę brutalnego właściciela niewolników. Po dokonaniu transakcji nabywca podszedł do dziewczyny i wręczywszy jej rachunek, oświadczył: „Jesteś wolna, możesz odejść”.

Jezus też zaangażował się w kupno wolności. Po chrzcie wrócił do rodzinnego miasteczka i udał się w szabat do synagogi. Poproszony o zabranie głosu, rozwinął zwój i przeczytał: „Duch Pana nade mną, bo mnie namaścił (…). Posłał mnie, abym ogłosił więźniom wyzwolenie”1.

Jezus nie mówił o dosłownym wyzwoleniu z więzienia. Powiedział, że „każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”2.  Salomon zaś stwierdził, że „bezbożny (…) jest skrępowany więzami swych grzechów”3. Wszyscy jesteśmy więźniami grzechu.

Więzień grzechu

Co znaczy być więźniem grzechu? Współczesnym synonimem byłoby słowo „nałóg”. Słyszeliście pewnie o alkoholikach, którzy obiecują sobie, swoim rodzinom, a nawet Bogu, że już nigdy więcej nie tkną kieliszka. A potem, dzień albo tydzień później, znów piją. To zniewolenie.

Nałogiem może być wszystko — hazard, jedzenie, pornografia, seks, leki. W dzisiejszych czasach nawet komputer i internet.

Ale Jezus to Wielki Wyzwoliciel z grzechu i nałogu. Apostoł Paweł pisał: „Nie będzie grzech [nałóg] panem nad wami! Przecież nie podlegacie Prawu, lecz łasce”4.

Według niektórych apostołowi chodziło o to, że nie musimy przestrzegać prawa. Owszem, Jezus uwolnił nas od przekleństwa prawa. Kiedy jesteśmy zbawieni, nie ciąży już na nas kara śmierci za złamanie prawa. Bycie wyzwolonymi chrześcijanami nie oznacza jednak, że możemy nie słuchać Boga. Wszak przypominałoby to wypuszczenie na wolność więźnia po to, aby z powrotem mógł wejść na drogę przestępczości! Jezus przyszedł zbawić nas od grzechów, a nie w grzechach. Paweł rzekł: „Wy jednak jesteście powołani do wolności; tylko w imię tej wolności nie ulegajcie grzesznej naturze”5.

Boże prawo ni mniej, ni więcej, tylko nas wyzwala. Apostoł Jakub nazwał je „doskonałym prawem wolności”6, a Dawid pisał: „Zawsze strzec będę zakonu [prawa] twego, po wieki wieczne. I chodzić będę na wolności”7.

Niektórym osobliwa wydaje się idea, że prawo Boże daje wolność, gdyż uważają je za przyczynę zniewolenia. Bo rzeczywiście dekalog zniewala tych, którzy go łamią. Ale prawo posyłające złodzieja do więzienia jest tym samym prawem, które chroni naszą własność. Prawo posyłające mordercę za kratki jest tym samym prawem, które sprawia, że czujemy się bezpiecznie, spacerując po ulicy czy to za dnia, czy w nocy.

Moc do przestrzegania prawa

Innymi słowy, prawo wyzwala tych, którzy go przestrzegają. Problem oczywiście polega na tym, że nie potrafimy przestrzegać Bożego prawa. Dlatego jesteśmy niewolnikami swoich grzechów. Spytajcie nałogowców. Nie potrafią oprzeć się źródłu nałogu. Tkwią w pułapce. Przypominają człowieka, który po wpadnięciu do dołu złamał ręce i nogi. Są uwięzieni, póki ich ktoś stamtąd nie wyciągnie.

Na szczęście Bóg przygotował nam drogę ucieczki z dołu grzechu, w którym wylądowaliśmy. Bóg daje nam siły do przestrzegania dekalogu. Chrześcijanie określają je mianem nawrócenia albo nowonarodzenia. Jezus oznajmił, że „jeśli ktoś nie narodzi się z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego”8. Duch Święty pokonuje moc grzechu w naszym życiu i daje nam siły do zachowywania Bożych przepisów.

Pytanie zasadnicze brzmi: jak można skorzystać z tej mocy w chwili ataku pokusy, skoro chcemy tylko tego, co wiemy, że jest złe?

Odpowiedź jest banalna: wystarczy o nią poprosić. Gdy ogarnięci jesteśmy pragnieniem zrobienia czegoś, o czym wiemy, że nie powinniśmy tego robić, możemy pomodlić się na przykład takimi prostymi słowami: „Boże, nie mam siły, żeby pokonać tę pokusę. Wkrocz, proszę, w moje życie i daj mi moc, żebym jej się oparł”.

Czego się spodziewać

Bóg nie zmusi nas do zaprzestania zła po takiej modlitwie, lecz da nam umysłową i emocjonalną siłę, abyśmy nie dali się pokusie. Nie ma takiego nałogu, którego Bóg nie byłby w stanie pokonać. Czy zatem już nigdy potem jej nie ulegniemy? Może i nie, podobnie jak w przypadku palaczy, którzy w jednej chwili rzucają papierosy i już nigdy do nich nie wracają. Jednak większość palaczy, zanim w końcu osiągnie zwycięstwo nad tytoniem, zmaga się przez tygodnie, miesiące, a może nawet lata.

Wy też być może będziecie toczyć walkę. Czasem zwycięską, czasem nie. Ale nie poddawajcie się. Stale proście o Bożą moc w waszym życiu. Kiedy będziecie tak czynić, będziecie coraz częściej odpierać pokusę, tak że w końcu całkiem przestanie was nachodzić.

Boża cena

Musimy koniecznie zrozumieć, że zwycięstwo nad naszym nałogiem drogo kogoś kosztowało. Bóg zapłacił olbrzymią cenę za wyswobodzenie nas z niewoli grzechu.

Jest pewna historia o przestępcach, którzy uprowadzili syna milionera w Ameryce Południowej. Aby udowodnić ojcu, że nie żartują, wysłali mu odcięte ucho chłopca. Rodzic, żeby móc im zapłacić i odzyskać syna, upłynnił wszystkie swoje aktywa.

Czy cena, jaką zapłacił, była tego warta? On nie miał co do tego wątpliwości – tak mocno kochał syna. Podobnie Bóg upłynnił wszystkie swoje aktywa na niebiańskim koncie, posyłając Syna na śmierć, aby uwolnił nas od grzechów i nałogów. Warto było? On nie ma co do tego wątpliwości – tak mocno nas kocha!

Nasza odpowiedź

Inna historia, związana z handlem niewolnikami przed wojną secesyjną, mówi o łaskawym plantatorze z południa Stanów Zjednoczonych, który kupił dużego, krzepkiego niewolnika i wziął go do domu. W drodze niewolnik bez przerwy mamrotał: „Nie będę dla pana pracować”. Właściciel nie reagował, ale kiedy dotarli na miejsce, wręczył mu dokumenty i oświadczył: „Jesteś wolny, możesz odejść”. Kiedy niewolnik uświadomił sobie, że naprawdę jest wolny, padł plantatorowi do nóg, wołając: „Będę dla pana pracować aż po grób!”.

Tak samo przedstawia się sprawa z Jezusem. Kiedy uzmysłowimy sobie, że naprawdę wyzwolił nas od grzechów i nałogów i że z Jego pomocą zwycięstwo faktycznie jest możliwe, będziemy pragnąć przestrzegać Jego prawa do końca naszych dni.

Zachęcam, abyście jeszcze dziś zaprosili Boga do swojego życia. Bez względu na to, jaka pokusa trzyma was w niewoli grzechu i nałogu, poproście Go o moc do przeciwstawienia się jej. Na pewno wam jej udzieli.

Doug Batchetor

1 Łk 4,18. Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii paulińskiej (Pismo Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011). 2 J 8,34 Biblia Tysiąclecia. 3 Prz 5,22. 4 Rz 6,14 Biblia Popowskiego. 5 Ga 5,13 Nowy Testament. Współczesny przekład. 6 J 1,25. 7 Ps 119,44-45 Biblia warszawska. 8 J 3,5.

[„Signs of the Times” 12/2012. Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl].

źródło: Miesięcznik „Znaki Czasu”, 04/2015

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blogger.com
  • Google Buzz
  • Twitter

Informacje o SiegnijPoZdrowie

Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia - filia w Poznaniu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawe artykuły. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wolność od uzależnień

  1. Otuś pisze:

    Ktoś mi bardzo bliski skończył z nałogiem konkretnie alkoholem w modlitwie. Mów, że gdyby nie modlitwa i wiara, nie wytrzymałby. A teraz ja modlę się o cud, jak to zrobić? jak rzucić palenie? Mam nadzieję, że jak i jemu mi też się uda. Pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *