Niebezpieczne mięso

Styl hodowania zwierząt na mięso zmienił się dramatycznie w drugiej połowie XX wieku. Poprzednio zwierzęta hodowane były w sposób naturalny, jadły tak, jak zaplanował to Stwórca. Krowy chodziły bez ograniczeń po pastwiskach, pasąc się na trawie. Kurczaki spacerowały wokół farm, zbierając robaki i trawę. Zwierzęta trzymane były w oborach czy w kurnikach na noc. Chociaż współcześnie możemy spotkać farmerów, którzy hodują zwierzęta w ten sposób, ten rodzaj farmerstwa jest bardzo rzadki. Większość zwierząt jest hodowana zgodnie z modelem stosowania skoncentrowanego karmienia zwierząt (Concentrated Animal Feeding Operation – CAFO). Dla przykładu, około 95% jaj produkowanych na sprzedaż, pochodzi z farm CAFO. Istnieją co najmniej dwie różnice pomiędzy tym modelem, a tradycyjnymi praktykami.

Zgodnie z CAFO zwierzęta są zamknięte w małych zagrodach albo pomieszczeniach, gdzie setki, tysiące a nawet setki tysięcy z nich hodowane są w tym samym czasie. Krowy najczęściej trzymane są na wolnym powietrzu. Natomiast świnie, kurczaki czy indyki hodowane są wewnątrz, w ogromnych pomieszczeniach, ale stłoczone na bardzo małych powierzchniach. Jedzenie i woda dostarczane są zwierzętom mechanicznie. Dla przykładu, kury hodowane dla produkcji jaj, przez całe życie trzymane są w metalowych klatkach, gdzie na jedną kurę przeznaczony jest obszar mniejszy niż jedna kartka papieru listowego! W takich warunkach trudno jest tym zwierzętom nawet się poruszać, a w wielu przypadkach nie mogą się nawet obrócić. U wielu z nich, jako rezultat ograniczonego ruchu, rozwija się dystrofia (zwyrodnienie mięśni). Na rozwój zwyrodnienia mięśni dodatkowo wpływa spożywanie wysokobiałkowej diety, hormonów wzrostu i/lub promotorów wzrostu, które dają możliwość gwałtownego przyrostu ciała. Obserwuje się, że niestety rozwój nóg tych zwierząt nie może nadążyć za przyrostem masy ciała i często nogi nie są w stanie utrzymać ich wagi. Te dwa czynniki często prowadzą do tego, że zwierzęta zaczynają kuleć.

Drugą różnicą pomiędzy hodowlą na tradycyjnych farmach a na tych wciągniętych w model CAFO jest to, co jedzą zwierzęta. Trawa jest naturalną dietą dla bydła. W modelu CAFO pożywienie podawane krowom składa się przede wszystkim z kukurydzy, soi i zboża. Ta dieta powoduje różnorodne problemy trawienne. Kiedy krowy zjadają trawę, stosując dietę jaką zaplanował dla nich Stworzyciel, jako produkt uboczny spożywania wysokiej zawartości błonnika, produkują gaz. Ale gdy są one na diecie w większości skomponowanej z kukurydzy, soi i zboża, choć wciąż produkują znaczne ilości tego gazu, mają problemy z usuwaniem go z organizmu. A zatem ten gaz jest niejako uwięziony w ich ciałach i w rezultacie powoduje wzdęcia, które z kolei często wywołują problemy z oddychaniem, a w niektórych przypadkach mogą nawet być powodem śmierci w wyniku uduszenia. Ta „sztuczna” dieta podawana przeżuwaczom powoduje też inne problemy trawienne, na przykład wyższą niż normalna syntezę kwasów, która może prowadzić do kwasowej niestrawności, a ta następnie do zapalenia ścianek żwacza, największego z 4 żołądków. Wśród innych problemów powiązanych z dietą wysokobiałkową pojawiają się: wrzody na wątrobie i Feedlot Polio Hainego Medina (to schorzenie charakteryzuje się występowaniem paraliżu, który jest spowodowany przez destrukcję witaminy B-1, rezultat kwasicy). Inną bardzo rozpowszechnioną chorobą wśród niosek w CAFO jest zespół krwotoczny stłuszczonej wątroby (FLHS – fatty liver hemorrhagic syndrome). Ta choroba jest rezultatem spożywania dużej ilości kalorii, które powodują produkcję estrogenu endogennego. Szacuje się, że to schorzenie jest jednym z najczęstszych przyczyn zgonów, które spowodowane są krwotokami wewnętrznymi w wątrobie niosek.

Pomimo tego, że dieta trzody hodowanej w modelu CAFO już jest bogata w białko, dodatkowo podawane jest jej skoncentrowane białko w proszku. Produkt ten wytwarzany przez zakłady utylizacji z odpadów, jest skomponowany z dwóch kluczowych składników. Pierwszy, to odpady z części zarżniętych zwierząt, które nie są użyte na mięso (zawierają wnętrzności (jelita) i ich zawartość, głowy, kopyta, rogi, kości i krew). Drugi odpad to martwe zwierzęta. Jako że hodowla według modelu CAFO zakłada trzymanie dużej ilości zwierząt w stosunkowo małych, ograniczonych pomieszczeniach, kondycja ich życia czyni je podatnymi na różnorodne zakaźne mikroby, takie jak E.coli, salmonella, czy campylobacter. W konsekwencji tysiące z tych zwierząt umiera, zanim są nawet gotowe, by być sprzedane do ubojni. Zakłady utylizacyjne zakupują także zwierzęta poddane eutanazji, takie jak psy i koty, oraz te zabite na drogach. Szacuje się, że każdego roku w samych tylko Stanach Zjednoczonych około 40 miliardów funtów martwych zwierząt jest przetwarzane w zakładach utylizacyjnych. Zakłady utylizacyjne gotują, mielą, i suszą nadmiar szczątków i martwych zwierząt w celu zrobienia z nich skoncentrowanego białka w proszku, które potem sprzedają farmerom.

Oto cytat opisujący produkcję tej skoncentrowanej proteiny: „Na podłodze w zakładzie utylizacji odpadów leży masa „surowego produktu”. Tysiące martwych psów, kotów, głowy i kopyta krów, owiec, świń i koni, całe ciała skunksów, szczurów i szopów. Wszystko to czeka, aby być przetworzone. Leżące w temperaturze 35 stopni Celsjusza masy ciał martwych zwierząt stają się pokarmem milionów larw i robaków, które pełzają po padlinie. (…) Amerykański Żurnal Badań Weterynaryjnych (American Journal of Veterinary Research) wyjaśnia, że to powtórnie przetworzone mięso i kości są dodawane jako źródła białka i innych składników odżywczych do diety kur, świń, zwierząt domowych, i w mniejszych ilościach do diety bydła i owiec. Tłuszcz zwierzęcy jest również używany jako źródło energii. Każdego dnia tysiące samochodów ciężarowych na całym obszarze Stanów Zjednoczonych dowozi miliony ton tych „polepszaczy żywności” do producentów drobiu, bydła, świń, ryb i producentów pokarmów dla zwierząt domowych. W ich zakładach polepszacze są mieszane z innymi składnikami paszy podawanej milionom zwierząt, które z kolei będą spożywać jedzący mięso ludzie (…). W ciałach martwych zwierząt znajduje się cała lista niechcianych składników, takich jak pestycydy (w ciałach otrutych zwierząt) a także produkty farmaceutyczne, jak i środki powodujące eutanazję (euthanasia drugs) podawane zwierzętom domowym. Ryby zawierają DDT i inne związki fosforoorganiczne (gromadzą się głównie w ciałach makreli i tuńczyka). (…) Także metale ciężkie w paszy pochodzą z różnych źródeł, takich jak etykietki identyfikacyjne zwierząt, igły i szpilki chirurgiczne”.

Dodatkowo, oprócz karmienia zwierząt skoncentrowanym białkiem w proszku, dieta CAFO wykorzystuje mączkę rybną i mączkę z krwi. Mączka rybia zawiera zmielone martwe, odrzucone ryby czy owoce morza. Krew jest pozyskiwana z rzeźni z zabitych zwierząt. Oczywiście zwierzęta takie jak krowy były stworzone, by być roślinożerne a nie mięsożerne. Ta nienaturalna dieta powoduje różnego rodzaju choroby. Na przykład choroba wściekłych krów (Mad Cow Disease – Bovine Spongiform Encephalopathy) jest spowodowana przez żywienie roślinożerców pokarmem z martwych ciał zwierząt; jest jedną z kategorii chorób określanych powszechnie terminem przenośnej gąbczastej encefalopatii (Transferable Spongiform Encephalopathy). Choroba atakująca ludzi z tej samej kategorii nazywana jest wariantem choroby Creutzfeldta-Jakoba (Varient-Creutzfeldt-Jakob Disease).

W modelu CAFO zwierzęta hodowane na mięso, karmione są różnorodnymi lekami przeciwbakteryjnymi (antybiotyki), hormonami i promotorami wzrostu, oraz arszenikiem (kurczakom podaje się arszenik w pożywieniu w celu zabicia pasożytów, które żyją w ich wnętrznościach). Istnieją dwa podstawowe powody karmienia zwierząt tymi środkami: 1) zapobieganie lub leczenie chorób zakaźnych i 2) promocja wzrostu. Organizacja o nazwie The Union of Concerned Scientists (tłumacząc dosłownie – Unia Zaniepokojonych Naukowców) szacuje, że około 25 milionów funtów antybiotyków jest corocznie podawane trzodzie w pożywieniu. To stanowi około 70% całej produkcji antybiotyków w Stanach Zjednoczonych. Zwierzęta karmione antybiotykami rosną szybciej niż te nie karmione antybiotykami. Jednak mikroby eksponowane na antybiotyki rozwinęły już swoją odporność na te środki. Naukowcy z Centrum Kontroli Chorób i Prewencji (Center for Disease Control and Prevention) określili odporność mikorbów na antybiotyki: „jedną ze światowych, niecierpiących zwłoki kwestii w zakresie problematyki zdrowotnej”, ponieważ antybiotyki na które mikroby rozwinęły odporność są nieefektywne w leczeniu ludzi, u których rozwinęło się zatrucie mikrobami. Mikroby są już uodpornione na pewną ilość antybiotyków w tym na streptomycynę (streptomycyn), tetracykliny (tetracyclines), penicylinę (penicillin) i fluorochinolony (fluoroquinolones). Dara Corrigan, Acting Principal Deputy Inspector General z Department of Health and Human Services, oświadczyła: „Ostatnie badania zaprezentowały, że odporność mikrobiotyczna wśród bakterii, które rodzą się w pożywieniu, przede wszystkim Salmonelli i Campylobacteri, może powodować długo trwający stan złego samopoczucia i zwiększać ilość bakteriemii (zakażenie krwi bakteriami), leczenia szpitalnego i śmierci. Inne badania zdecydowanie udowodniły, że większość infekcji wywoływanych przez Salomnellę i Campylobacter w wyniku odporności antymikrobowej w krajach rozwiniętych jest spowodowana użyciem antymikrobów w pożywieniu mięsnym. (…) Dlatego… zdrowie człowieka jest zagrożone wskutek używania antybiotyków w pożywieniu dla zwierząt”. Naukowcy obawiają się, że mikroby mogą wkrótce rozwinąć odporność na inne antybiotyki, takie jak wankomycyna (vancomycin), która uważana jest za lekarstwo „ostatniej szansy”. Wyizolowali już bakterię o nazwie enterococcus bacteria odporną na wankomycynę. Rozwój odporności na wankomycynę przez inne typy mikrobów jest tylko kwestią czasu.

Jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych wynikających z nabycia odporności na antybiotyki przez mikroby, jest zakażenie gronkowcem złocistym, określanym jako MRSA (Methicillin-Resistant Staphylococcus Aureus). W Stanach Zjednoczonych więcej osób umiera w wyniku chorób wywołanych przez zakażenie gronkowcem złocistym, niż wirusem HIV. Do niedawna tylko pacjenci w szpitalu mieli zwiększone ryzyko zachorowania na MRSA ze względu na nadużywanie antybiotyków w szpitalach. Tego rodzaju MRSA nazywana jest szpitalnym zakażeniem MRSA. W ostatnich latach zanotowano także ogromny wzrost zachorowania na MRSA poza szpitalami, wśród ludzi żyjących w środowisku tzw. zakażenie środowiskowymi szczepami MRSA. Gronkowiec złocisty jest rozpowszechniony wśród wielu zwierząt, takich jak świnie, krowy, konie, a nawet psy. Badania naukowe wykazały wiele przypadków przerzutów MRSA ze świń czy krów na człowieka. Szczególnie osoby pracujące wśród zwierząt, mają duże ryzyko nabycia tych mikrobów. Wankomycyna jest z reguły przepisywana do leczenia MRSA. Jednak jak wspomniałem powyżej, niektóre drobnoustroje są już uodpornione na ten lek.

Innym problemem są hormony wzrostu, które są podstawowym dodatkiem do diety zwierząt takich jak krowy. W Ameryce krowy są karmione substancją o nazwie oestradiol 17, testosteronem, progesteronem, zeranolem, octanem trembolonu (trenbolone acetate) i octanem melengestrolu (melengestrol acetate). Na marginesie warto podkreślić, że jakiekolwiek użycie tych hormonów w Unii Europejskiej jest zakazane od szeregu lat. Naukowcy wierzą, że te hormony używane w paszy zwierzęcej mogą powodować różnego rodzaju problemy zdrowotne u ludzi, takie jak zakłócenie równowagi hormonów, problemy rozwojowe, zakłócenia w systemie reprodukcyjnym, rozwijać raka i prowadzić do wczesnego pojawienie się pokwitania (okresu dojrzałości płciowej u dziewcząt). Najbardziej kontrowersyjnym z powyższej listy hormonów wydaje się być oestradiol 17, który może powodować raka piersi.

Użycie hormonów w paszy zwierzęcej jest również powiązane z większą koncentracją tych chemikaliów w jeziorach i rzekach, zlokalizowanych niedaleko zakładów stosujących model CAFO. Badania, które oceniają wpływ obecności hormonów wzrostu w rzekach i jeziorach donoszą, że „ryby są pod wpływem tych hormonów; osobniki męskie są w pewnym stopniu sfeminizowane, a u osobników żeńskich odnotowuje się pewien stopień zmaskulinizowania”. Według Earl Gray Jr. z Agencji Ochrony Środowiska (Environmental Protection Agency) męskie osobniki w wodach rzek pobliskich CAFO nie tylko produkują mniejszą ilość testosteronu ale także „miały znacząco zredukowany rozmiar jąder”.

W ostatnich latach zanotowano również znaczny wzrost różnych chorób, nie tylko wśród zwierząt lądowych ale również wśród ryb i tak zwanych owoców morza. Ryby mają swój ekwiwalent CAFO; trzymane są w sztucznych zbiornikach, stawach albo w otwartych wodach ogrodzonych tak, żeby nie miały możliwości wypłynięcia z nich. Tego typu hodowle ryb nazywane są intensywnymi akwakulturami (intensive aquaculture). Są one rozpowszechnione po całym świecie. Popyt na ryby i owoce morza w drugiej połowie XX wieku spowodował ogromny wzrost połowów ryb. Aby dostarczyć zamawianą ilość ryb do sklepów i restauracji, zaczęto je hodować na skalę przemysłową. W modelu CAFO, w którym trzyma się duże ilości ryb na małych obszarach, ryzyko pojawienia się chorób jest znacznie wyższe niż u zwierząt lądowych. Ryby mogą łatwo ulec zakażeniu przez pasożyty, takie jak wszy morskie (fish lice), grzyby (fungi), robaki jelitowe (intestinal worms) – takie jak nicienie lub motylice, bakterie (np. pałeczki Yersinia, czy Pseudomonas), oraz pierwotniaki (protozoa). Według Laurie MacBride z Georgia Strait Alliance (organizacja, której misją jest ochrona środowiska morskiego) „wszy na farmach morskich są ogromnym problemem w wodach Kolumbii Brytyjskiej i na całym świecie. W Irlandii pstrągi na wolnych wodach zostały kompletnie unicestwione przez wszy morskie… Minister Rybołówstwa w Szkocji przyznał natomiast, że istnieją dowody, że wszy morskie wpływają na zdrowie i przeżycie hodowli łososi żyjących w wolnych wodach. W Kolumbii Brytyjskiej zaś odnotowano epidemię wszy morskich w różowym łososiu z Archipelagu Broughton, gdzie hoduje się duże ilości łososia na farmach”.

Paul Molyneaux w artykule poświęconym tematowi chorób wśród ryb, opublikowanym przez Alicia Patterson Foundation (organizację, która promuje najlepsze dziennikarstwo w Stanach Zjednoczonych), napisał: „Schorowane, ginące krewetki stały się pokarmem rybitwy, a robotnicy spiesznie łowili jeszcze żyjące krewetki, aby je wystawić na sprzedaż”. Podobne sceny zanotowano na farmach krewetek od Indii do Ekwadoru, od Tajlandii do Teksasu. W Ekwadorze, który jest największym producentem krewetek na świecie, choroby wirusowe spowodowały w roku 1994 spadek produkcji o 58%. Pomimo tego, że procent zachorowania obniżył się w ostatnich latach, zgony spowodowane wirusami Taura i białych plamek (white spot) ciągle mogą powodować 100% zgonów na zainfekowanych farmach. Taka sytuacja z kolei jest zagrożeniem nie tylko dla największych na świecie farm ale również dla krewetek i ryb żyjących w wolnych wodach, a być może również dla zdrowia człowieka”.

Oczywiście, aby obniżyć procent ilości ryb, które chorują na różnego rodzaju drobnoustroje, producenci używają mocno działających antybiotyków. Jednakże pomimo użycia ich znacznych ilości, śmiertelność sięga aż do 30% nawet na farmach, gdzie problem rozpowszechniania się drobnoustrojów uważa się za utrzymywany pod kontrolą.

W świetle wyżej wspomnianych problemów dobrze byłoby zastosować radę, o której napisała już na przełomie XIX i XX wieku jedna z najbardziej wpływowych reformatorek zdrowia tamtego czasu, Ellen White. „Dieta powinna być progresywna. Gdy choroby wśród zwierząt się zwiększą, używanie mleka i jaj będzie coraz bardziej niebezpieczne. Należy podjąć kroki, aby ich miejsce zajęły inne produkty, które są zdrowe i niedrogie. Na każdym miejscu ludzie powinni się uczyć jak gotować bez mleka i jaj, jeśli jest to tylko możliwe, a jednocześnie jeść żywność zdrową i smaczną”.

Roman Pawlak, Ph.D., RD
Assistant Professor of Nutrition
East Carolina University

Tłumaczenie i edycja: Agnieszka Flakus

źródło: http://adwentysci.com/niebezpieczne-mieso/

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blogger.com
  • Google Buzz
  • Twitter

Informacje o SiegnijPoZdrowie

Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia - filia w Poznaniu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawe artykuły. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *