Zielona maszyna

Wcisnąłem pedał hamulca, ale bezskutecznie. Zrobiłem to trzy czy cztery razy, za każdym razem dociskając go do podłogi. Mój pasażer, pracownik diecezji, wydał tylko bezwiedny okrzyk, gdy siła odśrodkowa zarzuciła nasz samochód podczas mojego manewru skrętu w kierunku głównej ulicy.

Moje starzejące się auto, które nazwałem zieloną maszyną, od pewnego czasu domagało się poważnego przeglądu technicznego. Moją zwłokę usprawiedliwiało kilka wątpliwych powodów. Jako student ledwo mogłem pozwolić sobie na pastę do zębów, a co dopiero mówić o wyprawie do mechanika. Poza tym mój napięty grafik nie uwzględniał tak rozsądnych działań. Czerpałem jakąś przewrotną przyjemność i męską dumę z obserwacji procesu zużywania mojego samochodu i oczekiwania na moment, gdy odmówi posłuszeństwa gdzieś na drodze do celu. Wizyta w warsztacie samochodowym była poniżej mojej godności. Równie niechętnie woziłem w bagażniku kilka puszek oleju i płynu hamulcowe go oraz parę butli wody.

Gdy zbliżyliśmy się do głównej ulicy, skręciłem gwałtownie w łagodnie wznoszącą się boczną drogę, co zmniejszyło naszą prędkość do momentu, gdy mogłem szarpnąć za hamulec bezpieczeństwa. Wziąłem głęboki oddech, uzupełniłem zawartość zbiornika płynu hamulcowego i pospieszyliśmy załatwiać następną sprawę.

Samego siebie traktowałem w ten sposób od lat. Zajeżdżałem się do momentu, gdy naprawa była nieodzowna, a wszelkie terminy wizyty w odpowiednim miejscu dawno minęły. Paliły się wszystkie lampki ostrzegawcze wzmożony niepokój, bezsenność, rozstrój żołądka, emocjonalne rozdrażnienie, częste bóle głowy i zwiększone dawki śmieciowej żywności.

W pewnej chwili dostrzegłem prostą prawdę powinniśmy zrównoważyć wydatki i przychody. Nasza produktywność zależy w dużej mierze od czasu, jaki poświęcamy na regenerację. Godziny przeznaczone na fizyczną, emocjonalną i duchową odnowę są tak samo ważne i tak samo cenne jak okres pracy. Wiadomość trudna do przełknięcia dla zatwardziałego pracoholika. Teraz już zważam na to, aby używać wewnętrznych hamulców i utrzymywać równowagę w życiu.

Kim Allan Johnson

źródło: Kay Kuzma, Zdrowi na dzień, CHIW „Znaki Czasu”.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blogger.com
  • Google Buzz
  • Twitter

Informacje o SiegnijPoZdrowie

Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia - filia w Poznaniu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Słowa, które leczą i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *